19 lutego 2018

Złamana biel, a może ecru.

Do zrobienia, popularnie tak zwanego, szyjogrzeja zachęciła mnie córcianna i choć staram się nie ulegać niczyim wpływom, to ten wyszedł mi zdecydowanie na dobre, bowiem powstał komin, którym z chęcią się chwalę. Zazwyczaj wolę gotowe wzory. Zawsze jakoś tak do tego, co stworzę z głowy podchodzę z odrobiną rezerwy. Tym razem zadziwiłam samą siebie. Efekt końcowy bardzo mi się podoba i co najważniejsze udzierg jest noszony.





Czapkę prezentowałam tutaj

 


Wzór: Ażur zdobił sweter w starej gazetce. Szydełkowa bordiura pochodzi z książki "Bordiury szydełkowe, nie tylko koronkowe"

Wełna: Baby Merino - Drops, 3 motki.

Druty: 3,0

Szydełko: 2,5


5 komentarzy:

  1. Piękny ! Delikatny i taki inny niż wszystkie. Pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Hi! I've been following your blog for some time now and finally got the courage to go ahead
    and give you a shout out from Atascocita Tx! Just wanted to mention keep up the great job!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you for visiting and I invite you again :)

      Usuń
  3. I am really happy to glance at this weblog posts which includes plenty
    of useful information, thanks for providing these data.

    OdpowiedzUsuń